Wezwanie - Kelley Armstrong

Tytuł oryginału: The Summoning
Seria: Najmroczniejsze moce
Część: 1
Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo
Stron: 356

Opis:
Chloe Saunders prowadzi z pozoru normalne życie nastolatki… Do czasu. Bo od teraz widzi zmarłych. Tak, tak jak w filmach. Piętnastoletnia Chloe pragnie tylko nie mieć kłopotów w szkole i może jeszcze zwrócić na siebie uwagę jakiegoś chłopaka. I rzeczywiście udaje jej się ściągnąć na siebie uwagę, ponieważ jednak dzieje się to za sprawą bardzo natarczywego ducha, więc i efekty są inne od zamierzonych. Chloe zostaje skierowana do Lyle House, ośrodka dla „trudnych” nastolatków. Na początku gotowa jest posłusznie poddać się rygorom, kiedy jednak znika jej sąsiadka z pokoju, która wcześniej wyznała, że ma kontakt z poltergeistem, a pozostali pacjenci zachowują się co najmniej dziwnie, Chloe rozpoczyna prywatne śledztwo. Dociera do niej, że jeśli nie odkryje prawdy, może już resztę życia spędzić w domu dla umysłowo chorych. A może czeka ją nawet coś gorszego? Czy może zaufać swoim towarzyszom i zdradzić im swą mroczną tajemnicę? 
[opis pochodzi z okładki książki]

Akcja rozpoczyna się szybko, bez zbędnych wprowadzeń, chociaż na samym początku spotykamy się z, bardzo ciekawym według mnie, krótkim wstępem „Dwanaście lat wcześniej”. Dla mnie był on ciekawą zapowiedzią tego co być może będzie działo się dalej. W życiu Chloe wszystko jest normalnie, do czasu gdy w drodze do szkoły przed maskę samochodu, którym jedzie wyskakuje chłopak, tyle, że nikt oprócz niej go nie widzi. Na tym nie koniec. Gdy jest później w szkole, zaczyna prosić ją o coś woźny, lecz po raz kolejny widzi go tylko ona. 

Postacie są świetnie wykreowane. Każda jest inna, ma swój odmienny i wyróżniający się charakter. Główna bohaterka, a zarazem narratorka - Chloe patrzy na świat przez filmową perspektywę. Jest to na tyle ciekawe, że będąc w danej sytuacji, aby sobie coś na przykład ułatwić, otaczające ją rzeczy przekłada na scenografię, a wydarzenia na sceny filmowe. Wtedy potrafi się bardziej skupić i dostrzec więcej rzeczy, bo na filmie zna się ona jak mało kto. Wracając do wszystkich bohaterów to przyznam się, że moim ulubionym jest zdecydowanie Simon. Chociaż najbardziej ciekawą, tajemniczą, dziwną, nietypową i zaskakującą postacią okazuje się Derek, czyli przyrodni brat Simona. Gdy pojawił się po raz pierwszy pomyślałam, że pewnie będzie on stanowił tylko takie tło w tym co się dalej będzie działo. Byłam w błędzie. Zazwyczaj Ci bohaterowie, którzy skrywają sekrety są bardzo przystojni i mają nieodparty urok osobisty, prawda? Tutaj jest zupełnie inaczej. Derek nie ma w sobie ani trochę uroku, a każdego na jego widok odrzuca. 

W książce jest wiele zaskakujących momentów, których ani trochę się nie spodziewałam
, szczególnie pod koniec, do tego należy jeszcze dodać opisy „żywych trupów” i nadprzyrodzone zdolności. Nie wiem co jeszcze napisać, żeby za dużo nie zdradzić, bo właśnie to jest w tym najlepsze, że w czasie czytania ciągle coś nas zdumiewa. 

Okładka również jak dla mnie należy do udanych, nie specjalnie lubię gdy na okładce jest zwyczajne zdjęcie osoby, a to takie nie jest. Nie widać twarzy, a postać, którą zapewne jest Chloe trzyma w ręku wisiorek z rubinem. Podoba mi się.

Podsumowując: bardzo polecam. Autorka wykonała kawał dobrej roboty. Książka idealnie wpasowuje się w moje czytelnicze upodobania, więc z niecierpliwością czekam na drugą część pt. „Przebudzenie”. Gdy dotarłam do ostatniej strony miałam ochotę powiedzieć: „Dobra, no to gdzie druga część”? Mam nadzieję, że nie będę musiała na nią długo czekać.


Najmroczniejsze moce

Informacja

Przeniosłam się tu z niezwykle-ksiazki.blog.onet.pl

Już od dłuższego czasu planowałam przeniesienie na Bloggera, no i w końcu jakiś tydzień temu się zdecydowałam. Trochę czasu minęło zanim przeniosłam wszystkie notki i dopracowałam szczegóły, dlatego dopiero teraz o tym piszę. Swoją drogą nadal jeszcze pracuję nad szablonem, więc jeżeli ktoś miałby jakieś fajne pomysły co do wyglądu bloga to bardzo chętnie wysłucham wszystkich rad :) 

Nowa recenzja ukaże się gdy tylko skończę czytać "Wezwanie".

Pozdrawiam :)

Z kim płaczą gwiazdy - Ewa Barańska


Wydawnictwo: TELBIT
Stron: 192

Opis:
Wakacje, piękna pogoda, urokliwe jezioro, żagle… Na tym tle rozkwita cudowna przygoda dwóch serc, która mogłaby się skończyć jak w bajce, gdyby nie jedna tragiczna chwila brawury. To przez nią zakochanym niebo runęło na głowy…
Michał, skacząc do wody, łamie kręgosłup. Weronika w pierwszym porywie rozpaczy podejmuje morderczą walkę o powrót ukochanego do zdrowia. I chociaż szansa na powodzenie jest znikoma, gotowa jest dla Michała zrezygnować z ambitnych życiowych planów. Czy ich miłość ma szansę przetrwać?
[opis pochodzi z okładki książki]

Było to moje pierwsze spotkanie z Ewą Barańską.
Bardzo lubię od czasu do czasu poczytać takie książki. Często ich akcja toczy się w wakacje i w tym przypadku nie jest inaczej.

Wszystko zaczyna się w momencie gdy Michał z kolegami pływają żaglówką po Jeziorze Solińskim. W pewnej chwili chłopak zauważa dziewczynę siedzącą na łódce przy brzegu. Płynie do niej z chęcią zrobienia psikusa, ale w pewnej chwili jak grom z jasnego nieba dociera do niego, że wcale nie chce jej robić na złość, za to chciałby ją poznać bliżej. Nie udaje mu się to, bo gdy do niej dociera dziewczyna odchodzi. Michał postanawia, że musi ją odnaleźć, chociaż nie zna nawet jej imienia.

Nie trudno się domyślić, wystarczy przeczytać opis, że Michał odnajdzie Weronikę i zaczną się ze sobą spotykać, oraz oczywiście zakochają się w sobie. Lecz nie dane im będzie dłuższe szczęście, bo wydarzy się wypadek, który zmieni życie wielu ludzi.

Czytając mamy do czynienia z wieloma sytuacjami w jakich postawieni zostają główni bohaterowie. Obserwujemy z jaką desperacją Weronika z przyjaciółmi i rodziną Michała, starają się zebrać pieniądze potrzebne na operację. Pojawia się także wątek rodziców Weroniki, a w szczególności jej matki - Elwiry, która chce być wiecznie młoda, a o swojej córce mówi, że jest ona jej siostrą. Całą sytuację poznajemy i ze strony Michała, który jest przytłoczony tym co go spotkało, a nawet zażenowany w niektórych momentach, oraz ze strony Weroniki, która żyje nadzieją, że jej chłopak stanie w końcu na nogi.

Ogólnie książkę przyjemnie się czyta. Pisarka ma lekki styl jak przystało na autorkę książek młodzieżowych. Pokazuje ona różne problemy i to jak ludzie zmieniają się w obliczu tragedii. Zazwyczaj na co dzień nie myśli się o takich osobach jak Michał, ale jest ich zdecydowanie zbyt wiele, i dzięki takim książkom można to sobie uświadomić. Można ją także traktować jako swego rodzaju przestrogę, dla tych, którzy igrają z losem.


Polecam!

Deklaracja - Gemma Malley

Tytuł oryginału: The Declaration
Wydawnictwo: Wilga
Stron: 311

Opis:
A gdybyście wy byli nadmiarami w świecie legalnych ludzi?
Gdybyście nie mieli prawa żyć.
Gdybyście byli zamknięci w zakładzie dla nadmiarów i nie znali świata za murami.
Gdybyście uwierzyli, że nie macie żadnych praw i możecie tylko służyć innym.
A gdyby wtedy zjawił się ktoś, kto opowiedziałby wam o prawdziwym życiu.
Gdyby przekonał was, że Ziemia jest dla wszystkich ludzi a wy nie jesteście nadmiarami skoro ktoś was kocha i potrzebuje…
Czy tak będzie wyglądać świat w przyszłości?
[opis pochodzi z okładki książki]


Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie od pierwszej chwili gdy zaczęłam ją czytać. Taka wizja przyszłości naprawdę mnie przeraziła. 

Akcja książki rozgrywa się w 2140r. Główną bohaterką jest nadmiar Anna, która do ośrodka dla nadmiarów trafiła gdy miała zaledwie 2 lata. Na początku poznajemy ją jako dziewczynę prawie 15-letnią w pełni pogodzoną ze swoim życiem, z tym kim jest i że wcale nie powinno jej być na świecie. Ona nie myśli, że zamykanie dzieci w zamkniętym ośrodku jest złe i niesprawiedliwe. Dla Anny to jest jak najbardziej właściwe, a kary (bicie, izolatka), które dostaje za nieposłuszeństwo według niej i tak nie wynagrodzą Matce Naturze jej istnienia. Do tego nienawidzi swoich rodziców, bo wmówiono jej, że są egoistami i przestępcami. 

Nadmiary muszą nauczyć się był Użytecznymi i znać Swoje Miejsce. Nie mają prywatności, muszą chodzić z opuszczonymi głowami żeby tylko nie rzucać się w oczy, a przy tym wykonywać wszelkie możliwe obowiązki. Sytuacja głównej bohaterki - Anny zmienia się całkowicie gdy do ośrodka trafia nowy nadmiar 15-letni Peter. Jest to o tyle dziwne, że nigdy wcześniej żaden nowy nadmiar nie miał aż tylu lat, gdy go tam przywieziono. Oznacza to, że wie on dużo ożyciu na zewnątrz. Sprawia kłopoty instruktorom i przełożonej, a do Anny zwraca się nazwiskiem (nadmiary znają tylko swoje jedno imię), i mówi, że zna jej rodziców. 

A wszystko to za sprawą tytułowej deklaracji, na której podstawie nie można mieć dzieci chyba, że zrezygnuje się z długowieczności, albo jeden z rodziców umrze – wtedy dziecko przestaje być nadmiarem. Na dodatek po świecie chodzą sami starsi ludzie, bo rzadko zdarzają się osoby, które chcą dokonać Rezygnacji. A „nielegalne” dzieci są wyłapywane i zamykane w ośrodkach dla nadmiarów, ponieważ „szczęśliwcom” którzy pojawili się na świecie wcześniej jest tak wygodniej, bo mają swoich służących, a skoro nie ma młodych ludzi nikt nie ma nowych pomysłów i nie wprowadza zmian w ich jakże beztroskie życie. 

Teraz kilka słów o bohaterach. Najbardziej polubiłam Petera. Anna też jest ciekawą postacią,mimo, że ciągle myślała o tym aby stać się „wartościowym zasobem” potrafiła w końcu przełamać się i zmienić sposób myślenia. Pojawia się też wątek przełożonej zakładu pani Pincent, jej nielegalnych metod karania nadmiarów, a nawet pozbywania się ich. Skrywa ona też pewną tajemnicę, ale tego nie zdradzę.

Uważam, że książka jest naprawdę warta przeczytania. Wszystko co jest w niej ukazane jest takie realistyczne, że aż zaczęłam się obawiać tego, że taka przyszłość jest możliwa.  Bo tak naprawdę  nie wiadomo jak będzie wyglądał świat w przyszłości. Nauka się cały czas rozwija, więc kto wie do czego dotrze w swoich badaniach i eksperymentach?

Okładka książki jest dla mnie idealna, wręcz śliczna! Bardzo mi się ona podoba.

Podsumowując: interesująca książka. Polecam!

Okup drapieżców - Emily Diamand

Tytuł oryginału: Reavers' Ransom
Wydawnictwo: Wilga
Stron:
450

Opis:
Zatopiona Anglia 2216 rok…
Wszystko jest inne. Londyn to miasto biedaków.
Mocarstwem jest Większa Szkocja.
Na morzu prym wiodą drapieżcy.
Ludzie żyją bez technologii i komputerów.
Gdy porwana zostaje córka premiera, na pomoc dziewczynce wyrusza trzynastoletnia Lilly Melkun, właścicielka niezwykłego kota morskiego. Jako okup chce ofiarować drapieżcom stary i bardzo cenny klejnot. Uważaj Lilly! Ten klejnot to tak naprawdę…
Brzmi ciekawie, prawda?
A to dlatego, że takiej historii jeszcze nie było.
Nic dziwnego, że książka zwyciężyła w konkursie The Times na najlepszą książkę młodzieżową fantasy.
[opis pochodzi z okładki książki]

Książka naprawdę fajna. Nie mam co do niej żadnych zastrzeżeń. Czyta się ją bardzo przyjemnie i przede wszystkim szybko, ponieważ jest pisana dość dużą czcionką. Autorka pisze lekko, nieskomplikowanie, przeplata ze sobą wątki zabawny i takie bardziej przygodowe. Poza tym miała ciekawy i taki świeży i pomysł na książkę. Uważam, że zasłużyła na nagrodę, która za tę książkę otrzymała.

Lilly główna bohaterka, jest rybacką dziewczyną - sierotą, którą wybrał kot morski na swoją właścicielkę. Warto dodać, że kot morski to taki, który doskonale zna się na żeglowaniu i łowieniu ryb, wyczuwa zmiany pogody, złe okolice i inne nieprzyjemności.  Jak on to przekazuje człowiekowi? Nie mówi. Wydaje takie dźwięki jak każdy kot, czyli miauczy, syczy i mruczy. To jego właściciel musi umieć odczytać jego zachowanie,wiedzieć kiedy jest zaniepokojony, a kiedy zadowolony. 

Wracając do powieści. Wszystko zaczyna się w momencie gdy Lilly wraz z kotem wraca z nieudanego połowu do swojej wioski. Zastaje doszczętnie zniszczone łodzie, a jedyną osobą, którą drapieżcy zabili podczas napadu jest jej babcia. Do tego porwali jeszcze córkę premiera przebywającą na wakacjach u swojej cioci.

Ciekawą rzeczą jest to, że rozdziały raz pisane są ze strony Lilly, a raz Zepha,syna szefa drapieżców, który tak naprawdę nie jest zły. Polubiłam tych bohaterów. Zepha nawet bardziej; podobały mi się jego wypowiedzi i przechwalanie się, że jego ojciec jest „szefem szefów wszystkich rodzin”. Rozmowy Lilly i Zepha, szczególnie gdy on myślał, że Lilly to Lilo były momentami naprawdę genialne. W książce cały czas jest akcja, ciągle coś się dzieje. Jak dla mnie była to świetna powieść przygoda. Do tego bardzo podobało mi się to, że dzieje się ona w przyszłości innej niż ta często pokazywana w książkach lub filmach. Nie ma tam rozbudowanych technologii, a wszystkie komputery (no może nie wszystkie, ale szczegółów nie zdradzę : )) zginęły w czasie Upadku. A ludzie opowiadają sobie o nich legendy i wierzą, że to były jakieś demony! Lecz zanim upadły, zdążyły się rozwinąć do miary sztucznej inteligencji. Londyn jest w większości pod wodą, wszędzie wokół niego są bagna,a ludzie poruszają się w nim po zbudowanych drewnianych pomostach.
Dodam jeszcze coś o okładce. Bardzo mi się ona podoba, oddaje klimat książki i pasuje do opisu.

Podsumowując: bardzo polecam. Ja bardzo chętnie sięgnę po następną część jeśli taka się ukaże.

Drugie życie Bree Tanner - Stephenie Meyer

Tytuł oryginału: The Short Second Life of Bree Tanner
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Dolnośląskie
Stron: 200
 

Bardzo lubię sagę "Zmierzch", więc gdy tylko ukazała się książka „Drugie życie Bree Tanner” oczywiście kupiłam ją i przeczytałam.

Jest ona książką na motywach „Zaćmienia”. Opowiada losy nowo narodzonej – Bree. Dzięki niej widzimy wydarzenia z 3 części sagi w zupełnie innym świetle. Możemy się dowiedzieć jak to wyglądało od strony armii młodych wampirów. Największym problemem głównej bohaterki jak i innych nowo narodzonych jest palące pragnienie. Mimo to obserwujemy rodzące się uczucia między Diegiem a Bree.

Książka jest króciutka, nie ma w niej żadnych rozdziałów. Na początku jest tylko wstęp wprowadzający od autorki. Przyjemnie się czytało, wyraźnie da się odczuć styl Stephenie Meyer. Polubiłam Diega i bardzo rozśmieszył mnie moment gdy ukrywali się przed słońcem. Dodatkowo dowiadujemy się czegoś więcej o ataku na Cullenów, jaki w tym wszystkim udział mieli Volturi.
Poznając losy Bree chciałam aby to wszystko inaczej się skończyło. Ale może właśnie dzięki temu, że nie ma w niej happy endu jest ciekawsza.

 

Podsumowując, moim zdaniem przyjemne uzupełnienie. Kto lubi „Zmierzch” może przeczytać, ale jeśli się go nie lubi to nie ma czego szukać w tej książce.
Dzisiaj krótko, ale i książka jest krótka, więc nie mam o czym się rozpisywać żeby za wiele szczegółów nie zdradzić.

Uprowadzona - Lucy Christopher

Tytuł oryginału: Stolen
Wydawnictwo: Wilga
Stron: 328

Opis:
Ta historia mogła się przydarzyć każdej dziewczynie.
Tak, tobie też.
Lotnisko. Oczekiwanie na przygodę.
Przystojniak, który proponuje ci kawę.
A po chwili jesteś na końcu świata,
zdana na łaskę i niełaskę porywacza.
Czy przetrwasz?
Czy wrócisz do swojego życia?
A co będzie, jeśli się zakochasz…?

[opis pochodzi z okładki książki] 

Gdy tylko przeczytałam opis tej książki, pomyślałam, że warto byłoby ją przeczytać. Tak więc zrobiłam. Chociaż po opisie spodziewałam się czegoś trochę innego, nie zawiodłam się.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam gdy zaczęłam czytać był sposób jej pisania, według mnie nietypowy. Dokładniej mówiąc książka jest takim jakby listem pisanym przez Gemmę czyli główną bohaterkę do Tylera – jej porywacza. Chwilę trwało zanim się do tego przyzwyczaiłam, lecz dalej to już nie przeszkadza, a nawet trochę intryguje – ciągle zastanawiałam się czy autorka obrała sobie po prostu taki sposób pisania, czy to zjawisko będzie miało jakieś wyjaśnienie? Jak faktycznie jest nie zdradzę, żeby nie psuć wam przyjemności z czytania. 
Po okładce spodziewałam się czegoś zupełnie innego, myślałam różowa okładka, to i pewnie książka o słodkiej nastolatce, ale jak to mówią nie należy oceniać książki po okładce. Myliłam się.

Książka opowiada o dziewczynie i o jej porwaniu z lotniska, gdzie razem z rodzicami czekała na samolot. W momencie gdy poszła kupić kawę, spotkała chłopaka, który od razu się nią zainteresował.Dlaczego? Nie wiadomo. Mija kilka chwil gdy dziewczyna jest już oszołomiona po jakimś środku, nie wie co się z nią dzieje. Świadomość odzyskuje w pokoju  domu zbudowanego z drewna, za oknem słońce bezlitośnie świeci, wszędzie wokół widzi czerwony pustynny piasek , a jedyną osobą , która jest tam z nią jest właśnie Tyler. Czytając stopniowo poznajemy go, z różnych stron, dowiadujemy się jakie były prawdziwe powody uprowadzenia Gemmy, tak, że na końcu sama nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Może to porwanie nie było jednak na swój sposób złe? Wszystko co prowadzi do zakończenia jest zaskakujące i sprawia, że naprawdę nie idzie się oderwać. Do końca nie wiadomo czego się spodziewać. Lecz miałam nadzieję na inne zakończenie, nie jest ono ani złe ani dobre. Pewna kwestia pozostała otwarta, a ja wolałabym jednak wiedzieć co się stało dalej.

Podsumowując polecam. Nie jest to typowa powieść dla nastolatek, każdy znajdzie coś dla siebie, niektóre momenty naprawdę poruszają i zaskakują czytelnika. Niebanalna fabuła. A wszystko opowiedziane w ciekawy sposób.

Copyright © 2014 sekrety książek , Blogger