sobota, 8 maja 2010

Złodziej Pioruna - Rick Riordan

Tytuł oryginału: The Lightning Thief 
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy
Tom: 1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Stron: 360

Już jakiś czas temu w naszych kinach gościł film "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna". I jak to często bywa w moim przypadku, pojawienie się ekranizacji pchnęło mnie do przeczytania książkowego pierwowzoru. Zaczęło się od tego, że dwa razy z rzędu gdy byłam w kinie przed rozpoczęciem seansu pojawił się zwiastun właśnie tego filmu. Pomyślałam: może być ciekawe. 
Będąc potem w księgarni natknęłam się na nią i przeczytałam pierwszą stronę. Pomijając ogólnie cały pomysł, który wydał mi się dobry, najbardziej do zakupu przekonał mnie właśnie ten początek. A wygląda on mniej więcej tak: 

"Wiecie co, wcale nie chciałem być herosem półkrwi. Nie prosiłem się o to, żeby być synem greckiego boga. Byłem zwyczajnym dzieckiem: chodzącym do szkoły, grającym w koszykówkę i jeżdżącym na rowerze. Nic szczególnego. Dopóki przez przypadek nie wyparowałem nauczycielki matmy. Wtedy się zaczęło. Teraz zajmuję się walką na miecze, pokonywaniem potworów, w czym pomagają mi przyjaciele, a poza tym staram się po prostu przeżyć. Przedstawiam wam opowieść o tym, jak Zeus, bóg niebios, uznał, że ukradłem mu piorun - a rozgniewany Zeus to naprawdę spory problem."

Przepowiednia... tajemnica... walka... Czyli kilka z tych rzeczy, które w powieściach fantastycznych się znajdują. Czyta się ją bardzo szybko i lekko. Jej akcja jest wartka, więc nie można się nudzić. Można się przy niej w niektórych momentach naprawdę nieźle pośmiać. Przeczytałam również 2 kolejne części, które obecnie dostępne są w Polsce, czyli: "Morze Potworów" oraz "Klątwa Tytana". Chociaż właściwie jeżeli miałabym wybrać najlepszą to właśnie ta 1 część najbardziej mi się podobała. Sama nie wiem dlaczego. Może po prostu dlatego, że było w niej wszystko nowe. Muszę dodać, że podoba mi się cały ten pomysł z bogami olimpijskimi, którzy mieszkają na szczycie Empire State Building. Postać głównego bohatera również jest okey, nie mam do niego zastrzeżeń. Ot zwyczajny chłopak, który niby ma ADHD, ale potem okazuje się, że wszyscy półbogowie je "mają" ze względu na swoją wieczną gotowość do walki.

Tylko nie mogę oprzeć się wrażeniu podobieństwa do Harrego Pottera (którego ubóstwiam).
Najbardziej uderzającym podobieństwem (jak dla mnie) jest to, że Percy tak samo jak Harry ma dwóch przyjaciół: chłopca i dziewczynę, która w obu przypadkach jest bardzo inteligentna i odrobinę przemądrzała. A poza tym okazuje się że Percy również jest swego rodzaju "wybrańcem". Pomimo tego Percy to postać, która razem ze swoimi przyjaciółmi ma wiele ciekawych przygód bardzo różniących się od tych z Harrego Pottera jak m.in. spotkanie z Meduzą i Eryniami. Więc z jednej strony podobieństwa są, z drugiej ich nie ma.
Każdy ma w  tej sprawie własne zdanie. W internecie jest wiele sporów na temat tych podobieństw.

Książkę warto przeczytać chociażby po to żeby mile spędzić czas przy lekkiej, niezobowiązującej lekturze.
Następne części spodobały mi się trochę mniej, ale i tak pochłonęłam je bardzo szybko. Po następne pewnie też sięgnę. 4 część ma nosić tytuł: "Bitwa w Labiryncie". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails