poniedziałek, 19 marca 2012

Przebudzenie - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Stron: 304
 

Życie młodej dziennikarki zmienia się z dnia na dzień gdy otrzymuje informację o tajemniczym i cennym spadku, przekazanym przez nieznanego sobie Anglika. Owym spadkiem okazuje się być ziemia położona nad samym jeziorem w małej mazurskiej wiosce, o bardzo burzliwej przeszłości. To zdarzenie wywołuje lawinę innych niespodziewanych i dziwnych wypadków. Zuzanna, której rodziny los nie oszczędzał, nagle musi stawić czoła historii swoich przodków sprzed lat, o których istnieniu wcześniej nie miała bladego pojęcia. Cały jej spokojny, acz monotonny świat nagle staje na głowie. Na dodatek okazuje się, że prawdopodobnie jest w niebezpieczeństwie, tylko jak można jemu zapobiec nie wiedząc kto jest wrogiem?

Zasiadając do lektury „Przebudzenia” miałam nadzieję na lekką, przyjemną i odprężającą lekturę. Spełniła moje oczekiwania z nawiązką. Bowiem powieść Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak naprawdę mnie zainteresowała i zaskoczyła. Czytając razem z Zuzanną próbowałam odkryć prawdę i zrozumieć to co się wokół niej działo. Dzięki szczegółowemu zapoznaniu z losami jej rodziny i jej własnymi stała się ona postacią z krwi i kości, taką, która ma nie tylko teraźniejszość ale i przeszłość. Spodobała mi się uwaga przywiązana do szczegółów sprzed lat, gdyż to sprawiło, że chwilami można było odnieść wrażenie jakby czytało się o perypetiach jakiejś rzeczywistej rodziny a nie tylko o wymyślonych przez autorkę postaciach. Zuzanna jak każdy ma swoje wady i zalety. Od śmierci babci mieszka sama, jest związana z mężczyzną, którego nie kocha a praca nie przynosi jej satysfakcji w dodatku gdzieś po drodze zagubiła sens życia. Mówiąc krótko: jnie jest kimś przesadnie wyjątkowym. Jednak za sprawą wspomnianego już wcześniej spadku, jej życie odmienia się diametralnie i wbrew przyjacielskim radom postanawia zgłębić swoją rodową historię powiązaną z tajemniczym, nieprzyjaznym pogańskim plemieniem. Poza tym muszę przyznać, iż nie spodziewałam się napotkać w tej książce na jakiś element zaskoczenia, a tu proszę: takich elementów było całkiem sporo, ale niczego nie zdradzę żeby czegoś przypadkiem nie zasugerować. Jednak nie mogę w tym momencie nie wspomnieć o zakończeniu, które kompletnie mnie zaskoczyło a nawet w pewnym sensie zaszokowało. Co jak co, ale takiego obrotu spraw nawet nie wzięłam pod uwagę lecz autorka tak pokierowała wypadkami, że w jednej chwili cała zagmatwana historia stała się jasna i klarowna. 

Jest to wprost idealna intrygująca lektura na wiosnę, do poczytania w pierwszych promieniach wiosennego słońca. Ja właśnie w ten sposób naprawdę miło spędziłam z nią czas. Nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie, co więcej gdy nastąpił koniec miałam ochotę na więcej. Akcja ani przez chwilę nie tkwi w miejscu a wydarzenia rozgrywają się w ciągu zaledwie kilku dni. Uroku tej książce dodają opisy przepięknych mazurskich pejzaży, które wzbudzają tęsknotę za ciepłem ale też przypominają o tym, że i przed nami już całkiem niedługo wyłoni się lato ;)

Dlatego już wiecie co macie robić, książka do ręki i marsz korzystać z pogody ;)

9 komentarzy:

  1. Tak, to będzie dobra pozycja na wiosenne popołudnia lub do autobusu.;D Muszę jej poszukać.. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio obiecywałam sobie, że nie będę czytała więcej książek, a przynajmniej ograniczę ich ilość. Tymczasem kusisz kolejną pozycją, którą "muszę" przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj. Niedawno odkryłam Twojego bloga :) I muszę Ci coś powiedzieć: DZIĘKUJĘ! Nie chcę zapeszać, ale chyba udało Ci się zarazić mnie swoją miłością do książek :) Zaczynam nadrabiać zaległości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Możliwe, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałabym teraz taką książkę, i z pewnością kiedyś to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. książkę czytałam, dostałam ją na imieniny.. i choć początkowo podeszłam do niej dość chłodno, to mimo wszystko treść do mnie przemówiła, osobiście polecam
    zapraszam na NN
    atramentoweserce-inkheart

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, te spadki! Zwykle w książkach i filmach oznaczają odziedziczenie pięknej rezydencji, która stanowi pierwszy krok do nowego, lepszego życia, a w rzeczywistości w 90% wiążą się ze spłacaniem długów swoich krewnych... ;) Niemniej, temat spadków dotyczy mnie teraz także w wymiarze czytelniczym, gdyż spędzam miło czas z "Paryskim spadkiem". I chodź na razie pewnie zrobię sobie przerwę od zagadnień dziedziczenia, nie wykluczam, że kiedyś skuszę się na "Przebudzenie". Przy okazji - ożywcze kolory okładki bardzo pasują do tytułu i treści, jak mniemam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O takich zwykłych, życiowych sprawach (jak spadek, na przykład) dawno nie czytałam, więc byłaby to miła odmiana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. It is much essential for you to remain ever vigilant about
    this disaster. This package includes one Control unit
    that plugs into the wall and into the phone jack and one alarm
    that can be attached to a door or window as well as a motion detector that
    will sound loudly when an intruder crosses its path.
    There are now many systems of line powered cameras on the market that are more sophisticated than this basic system.


    Also visit my homepage security camera

    OdpowiedzUsuń

Komentarze

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails